wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 1


Hermiona Granger obudziła się prawie o świcie w ostatni dzień szkoły w Hogwarcie. Rozejrzała się po swoim dormitorium i ujrzała śpiące jeszcze koleżanki. Po cichu, aby ich nie obudzić, udała się do łazienki. Umyła zęby i rozczesując włosy spojrzała w swoje odbicie w lustrze. Ujrzała szatynkę o dużych, ciemnych oczach. O tak, wyładniała. Pobyt w Hogwarcie bardzo jej sprzyjał, a teraz sama musiała przyznać, że nie jest już tą samą szarą myszką, jak na początku swej nauki w tym niezwykłym miejscu. Wróciła do sypialni i wyjątkowo nie założyła pełnego mundurka, ubrała ulubioną zieloną koszulkę i ciemne jeansy oraz narzuciła na siebie pelerynę z logiem Gryffindoru. Profesor McGonagall sama pozwoliła uczniom ograniczyć strój szkolny jedynie do tego okrycia, ale Hermiona nie była co do tego przekonana. Zawsze chciała być staranna i to, że co prawda tylko tego jednego dnia miała nie założyć stroju szkolnego, napawało ją lekkim niepokojem.
Och, daj spokój, Hermiono! - zganiła się w myślach - przestań już o tym myśleć, przecież nie chcesz być tylko kujonicą, wcale się tak nie zachowujesz!
Panna Granger musiała przyznać rację myśli, która ją nawiedziła. Spojrzała na zegarek. Za 5 minut było śniadanie.
Następna klasa będzie zupełnie inna - zdecydowała.- Znajdę sobie chłopaka, nie będę przejmować się tylko nauką, zacznę wreszcie cieszyć się życiem!
Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie i zmierzała do drzwi dormitorium.
O ile można cieszyć się życiem wiedząc, że Twój najlepszy przyjaciel jest celem Voldemorta. - dodała smutno widząc Harry'ego, który razem w Ronem i Ginny czekał na nią w pokoju wspólnym.
-Dzień dobry, Hermiono!-zawołała Ruda i ucałowała Granger w policzek.-Wyspana?
-Tak, dzięki. A wy?
-Jak nigdy-rzekł Ronald, patrząc jakoś dziwnie na siostrę. Z zazdrością?
Niemożliwe - pomyślała Hermiona i wzruszyła ramionami.
-Ja też-powiedział Harry, szczerząc do niej zęby. Dziewczyna cieszyła się, że przynajmniej na tyle pozbierał się po śmierci swojego ojca chrzestnego, Syriusza Black'a, którego 2 miesiące temu zabiła jego własna kuzynka. Miała też nadzieję, że wszyscy dostaną jak najlepsze wyniki z sumów, które tak niedawno zdawali.
-Idziemy?
- Tak, tak, chodźmy.
Wyszli z pokoju wspólnego i poszli na schody prowadzące do Wielkiej Sali. Przyjaciele pochłonięci rozmową o quidditchu nawet nie zauważyli, że Hermiona przystanęła na chwilę, aby znaleźć coś w swojej torebce. Tymczasem ktoś przewrócił czarownicę i nikt z trójki nie wiedział, że szatynka leży nieprzytomna na schodach.

Tak wiem że krótki, ale zaciekawiło Was choć trochę? Jeśli tak, to proszę, napiszcie coś, a obiecuję, że kolejny rozdział pojawi się jeszcze dzisiaj ;)

1 komentarz:

  1. Pisz dalej, zobaczymy co z tego wyniknie, jak na razie całkiem, całkiem ;)
    Co do końcówki, to trochę mało prawdopodobne, aby nikt nie zauważył tego, że Hermionę ktoś przewrócił. Nie było słychać upadku? Hermiona nie wydała żadnego dźwięku? :) Tylko to odrobinę bym poprawiła. Reszta jak najbardziej w porządku :)

    OdpowiedzUsuń